Co ona chciała przez to powiedzieć ? Ona była taka szczęśliwa, a zarazem taka smutna. Jak to możliwe ? Nie mam pojęcia... Przestałam myśleć o tej małej dziewczynce, gdy ktoś szturchnął mnie w ramię. Justin.
- Zamyśliłaś się ? - spytał, podając mi kawę.
- Tak, myślałam o naszym wyjściu stąd - lekko się uśmiechnęłam, po czym chwyciłam kubek z kawą.
- Mam nadzieję, że będzie ci smakowała. Sam robiłem - zaśmiał się.
Kubek upadł mi na ziemię, przez co wyrwał mnie z zamyśleń. Justin natychmiastowo się do mnie przysunął.
- Alicia, co się stało ? - złapał moją rękę, na co się wzdrygnęłam i wzięłam swoją rękę z dala od jego dłoni.
- Chcę stąd już wyjść - rozpłakałam się.
Przysunął się do mnie i przytulił, nawet nie miałam siły się sprzeciwić. Siedzieliśmy na ławce, potem nic nie pamiętam. Zasnęłam.
Tydzień później...
- Nareszcie wychodzimy z tego bagna - Justin klasnął w ręce.
- Taa - westchnęłam.
- Czemu się nie cieszysz ? Przecież, chciałaś dawno stąd wyjść - poklepał mnie po ramieniu.
- Ale Justin ten szpital to był mój dom, przez ostatnie 5 lat - stanęłam w progu, odwracając się, żeby ostatni raz zobaczyć mój stary pokój.
- Wiem... - również się odwrócił.
Spojrzałam ze smutkiem oczach na mój pokój, a pojedyncza łza spłynęła po moim policzku na wspomnienie o pierwszym dniu tutaj.
~FLASHBACK~
- Kurwa ! - krzyknęłam w stronę Liz.
- Zamknij się i siedź tu ! - krzyknęłam, zamykając za sobą drzwi.
- Spierdalaj - mruknęłam pod nosem.
Usiadłam w kącie pokoju i zaczęłam łkać. Czułam się zła, smutna. Osamotniona...
~END OF FLASHBACK~
Ostatni raz rozejrzałam się po pokoju i wyszłam. Opuściłam to pomieszczenia w którym kiedyś 'mieszkałam'. Wyszłam na korytarz, spostrzegłam tam Cara'ę i Jay'a. Stali uśmiechnięci, czekając na pożegnanie nas, gdy spostrzegli naszą dwójkę rozszerzyli ramiona i nas przytulili. Po całym tym czułym pożegnaniu, wyszliśmy ze szpitala. Do Justin'a od razu podbiegła mała dziewczynka, a za nią chłopczyk, od razu rzucając się na Justin'a. Uśmiechnął się podniósł tą dwójkę i okręcił ich wokół własnej osi, a następnie zwrócił się do mnie.
- Alicia to jest Jazzy, Jazzy to jest Alicia, moja przyjaciółka - pocałował mnie lekko w policzek - A to jest mój brat Jaxon - wskazał na małego blondynka.
- Jesteś ładna. Powinnaś być dziewczyną Justin'a - powiedziała z szerokim uśmiechem.
Spojrzałam na Justin'a a ten się zarumienił.
- Zgadzam się - potwierdził Jaxon.
Zaśmiałam się lekko, przytuliłam się do nich i posłałam oczko.
- Pa, Justin - musnęłam policzek bruneta.
- Pa - westchnął smutny.
- Czekaj ! Czekaj ! Ali ! - zawołał Jaxon, podbiegając do mnie zmachany.
- Co się stało ? - złapałam go za policzek.
- Może będziesz mieszkała u Justin'a ?- na jego twarzy zawitał piękny szeroki uśmiech - Na pewno się ucieszy - szepnął mi na ucho.
- Mogę ? - spytałam Justin'a.
- Tak - posłał mi oczko.
- Wiem... - również się odwrócił.
Spojrzałam ze smutkiem oczach na mój pokój, a pojedyncza łza spłynęła po moim policzku na wspomnienie o pierwszym dniu tutaj.
~FLASHBACK~
- Kurwa ! - krzyknęłam w stronę Liz.
- Zamknij się i siedź tu ! - krzyknęłam, zamykając za sobą drzwi.
- Spierdalaj - mruknęłam pod nosem.
Usiadłam w kącie pokoju i zaczęłam łkać. Czułam się zła, smutna. Osamotniona...
~END OF FLASHBACK~
Ostatni raz rozejrzałam się po pokoju i wyszłam. Opuściłam to pomieszczenia w którym kiedyś 'mieszkałam'. Wyszłam na korytarz, spostrzegłam tam Cara'ę i Jay'a. Stali uśmiechnięci, czekając na pożegnanie nas, gdy spostrzegli naszą dwójkę rozszerzyli ramiona i nas przytulili. Po całym tym czułym pożegnaniu, wyszliśmy ze szpitala. Do Justin'a od razu podbiegła mała dziewczynka, a za nią chłopczyk, od razu rzucając się na Justin'a. Uśmiechnął się podniósł tą dwójkę i okręcił ich wokół własnej osi, a następnie zwrócił się do mnie.
- Alicia to jest Jazzy, Jazzy to jest Alicia, moja przyjaciółka - pocałował mnie lekko w policzek - A to jest mój brat Jaxon - wskazał na małego blondynka.
- Jesteś ładna. Powinnaś być dziewczyną Justin'a - powiedziała z szerokim uśmiechem.
Spojrzałam na Justin'a a ten się zarumienił.
- Zgadzam się - potwierdził Jaxon.
Zaśmiałam się lekko, przytuliłam się do nich i posłałam oczko.
- Pa, Justin - musnęłam policzek bruneta.
- Pa - westchnął smutny.
- Czekaj ! Czekaj ! Ali ! - zawołał Jaxon, podbiegając do mnie zmachany.
- Co się stało ? - złapałam go za policzek.
- Może będziesz mieszkała u Justin'a ?- na jego twarzy zawitał piękny szeroki uśmiech - Na pewno się ucieszy - szepnął mi na ucho.
- Mogę ? - spytałam Justin'a.
- Tak - posłał mi oczko.
***
*Alicia's POV*
Całą noc nie mogłam spać i do tego jeszcze rano obudziły mnie mnie krzyki z dołu. Wstałam, związałam włosy i zeszłam na dół. Za Justin'em spostrzegłam dziewczynę o jasno-brązowych włosach, brązowych oczach i skąpym ubraniu. Weszłam do kuchni nie niepostrzeżona, oparłam się o blat i nagle zza pleców Justin'a wychyliła się wcześniej opisana dziewczyna. Chłopak od razu się odwrócił, a w jego oczach można było dostrzec zakłopotanie. Brunet natychmiast znalazł się obok mnie, złapał za nadgarstek i spojrzał w moje oczy.
- Nie będę wam przeszkadzać. Wezmę tylko coś do jedzenia i sobie pójdę - ruszyłam w stronę lodówki.
- To nie tak jak myślisz - złapał mnie za rękę, gdy koło niego przechodziłam.
- Puść mnie - syknęłam i wyrwałam swoją dłoń z jego.
Chłopak zrobił tak jak kazałam, doszłam do lodówki, wyciągnęłam jabłko i ruszyłam do pokoju. Gdy byłam w pokoju rzuciłam się na łóżko i oglądałam telewizję. Po kilku minutach postanowiłam, że pójdę do sklepu i przygotuję obiad, którym przeproszę Justin'a za to jaka byłam chamska. Przebrałam się, zeszłam na dół i poszłam do pokoju Justin'a. To co zastałam, zabiło mnie na miejscu.
- Yhym.. To ja pójdę nie będę wam przeszkadzać - oznajmiłam ze łzami w oczach i wyszłam.
Szłam... Mało powiedziane biegłam przez chodnik potrącając przy tym innych ludzi, dobiegłam do parku, podbiegłam do niewidocznej dla innych ławki, usiadłam i zaczęłam płakać. Po chwili poczułam rękę na ramieniu, myślałam, że to Justin, lecz gdy się odwróciłam spostrzegłam bruneta o niebieskich oczach. Kogoś mi przypomina. Gdy zobaczył lekki uśmiech na mojej twarzy, przysiadł się do mnie.
- Hej jestem Jake... Jake Black - podał mi rękę.
- Jestem A-Alicia... Alicia Back - uścisnęłam jego rękę.
- Alicia ? Pamiętasz mnie to ja twój Jake. Twój chłopak... Myślałem, że nie żyjesz - oceaniczne oczy Jake się zaszkliły.
To on, to Jake. Pamiętam ! Teraz pamiętam ! Był moim chłopakiem, zanim skoczyłam. Dziwne bo mieliśmy wtedy po 14 lat, a on mnie zapamiętał. Chłopak dotknął mojego podbródka dwoma palcami, podniósł do góry i musnął mój policzek.
- Ciesze się, że cie znalazłem - wyszeptał i schował głowę w moje zagłębienie pomiędzy szyją a głową.
- Też się cieszę - również wyszeptałam, lekko się uśmiechając.
Wybiegłem z domu za Alicia' ą by sprawdzić, czy nie zrobi żadnej głupoty. Biegłem cały czas za nią, w parku ją zgubiłem, ale po chwili znalazłem wzrokiem, siedziała przytulona do jakiegoś chłopaka.
- Nie będę wam przeszkadzać. Wezmę tylko coś do jedzenia i sobie pójdę - ruszyłam w stronę lodówki.
- To nie tak jak myślisz - złapał mnie za rękę, gdy koło niego przechodziłam.
- Puść mnie - syknęłam i wyrwałam swoją dłoń z jego.
Chłopak zrobił tak jak kazałam, doszłam do lodówki, wyciągnęłam jabłko i ruszyłam do pokoju. Gdy byłam w pokoju rzuciłam się na łóżko i oglądałam telewizję. Po kilku minutach postanowiłam, że pójdę do sklepu i przygotuję obiad, którym przeproszę Justin'a za to jaka byłam chamska. Przebrałam się, zeszłam na dół i poszłam do pokoju Justin'a. To co zastałam, zabiło mnie na miejscu.
- Yhym.. To ja pójdę nie będę wam przeszkadzać - oznajmiłam ze łzami w oczach i wyszłam.
Szłam... Mało powiedziane biegłam przez chodnik potrącając przy tym innych ludzi, dobiegłam do parku, podbiegłam do niewidocznej dla innych ławki, usiadłam i zaczęłam płakać. Po chwili poczułam rękę na ramieniu, myślałam, że to Justin, lecz gdy się odwróciłam spostrzegłam bruneta o niebieskich oczach. Kogoś mi przypomina. Gdy zobaczył lekki uśmiech na mojej twarzy, przysiadł się do mnie.
- Hej jestem Jake... Jake Black - podał mi rękę.
- Jestem A-Alicia... Alicia Back - uścisnęłam jego rękę.
- Alicia ? Pamiętasz mnie to ja twój Jake. Twój chłopak... Myślałem, że nie żyjesz - oceaniczne oczy Jake się zaszkliły.
To on, to Jake. Pamiętam ! Teraz pamiętam ! Był moim chłopakiem, zanim skoczyłam. Dziwne bo mieliśmy wtedy po 14 lat, a on mnie zapamiętał. Chłopak dotknął mojego podbródka dwoma palcami, podniósł do góry i musnął mój policzek.
- Ciesze się, że cie znalazłem - wyszeptał i schował głowę w moje zagłębienie pomiędzy szyją a głową.
- Też się cieszę - również wyszeptałam, lekko się uśmiechając.
Czy powiedziałaś mu prawdę ? Cieszysz się, tak prawdziwie ?Ten głos w mojej głowie, niech on zniknie.
Jesteś pewna swoich słów ?*Justin's POV*
Wybiegłem z domu za Alicia' ą by sprawdzić, czy nie zrobi żadnej głupoty. Biegłem cały czas za nią, w parku ją zgubiłem, ale po chwili znalazłem wzrokiem, siedziała przytulona do jakiegoś chłopaka.
Ona nawet nie wie jak bardzo mnie rani. Przytula się do innego. To łamie mi serce.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz