Tydzień później...
- Ty dupku ! - krzyknęłam w stronę Justin'a.
- Jak mnie nazwałaś ?! - wydarł się, wstając z kanapy.
- Nie słyszałeś ?! - podeszłam do niego.
- Kurwa - mruknął siadając, ponownie, na kanapę.
- Skurwysyn - syknęłam sama do siebie.
Wyszłam z salonu, zostawiając go samego. Moje serce zaczęło zwalniać rytmu.
Alicia pamiętaj jesteś świeżo po wyjściu ze szpitala, nie denerwuj się...
Muszę zapamiętać, zero stresu, zero nerwów, sam spokój. Opadłam na fotel w moim pokoju, oparłam głowę o oparcie i zaczęłam głęboko oddychać. Gdy nerwy puściły, wstałam, podeszłam do szafy i wyjęłam walizkę. Rozpoczęłam pakowanie się, włożyłam do torby wszystkie ubrania, buty, kosmetyki i zamknęłam torbę. Chwyciłam swojego starego, pękniętego na ekranie iPhone'a, którego oddali mi po sześciu latach. Nie obchodziło mnie jak on wyglądał, mógłby być to nawet najzwyczajniejszy telefon, byleby dzwonił oraz pokazywał godzinę. Ubrałam szarą bluzę, stare trampki, po czym zeszłam na dół. Przeszłam koło salonu, weszłam do kuchni, chwyciłam jabłko i miałam zamiar wychodzić.
- Gdzie się wybierasz ? - wychrypiał Justin.
- Gdzieś, gdzie nie ma ciebie - odwróciłam się na pięcie w jego stronę.
Oczy chłopaka pociemniały natychmiastowo, szczęka mocno się zarysowała, a dłonie zacisnął w pięści. Próbował się opanować, to było widać, lecz mu się nie udawało. Może pomógł mi wyjść z nałogów, lecz to nie oznacza, że on mnie obchodzi. Miałam nadzieję, że się zaprzyjaźnimy, nie udało nam się. Nie żałuję tego, że się wyprowadzam.
- Słuchasz mnie ?! - warknął, machając dłonią przed moja twarzą.
- C-co ? - wydukałam.
- Mówię, żebyś się nie wychodziła. Przepraszam, nie chciałem - powiedział, lekko opanowany.
- Justin... Nie mogę już dłużej wytrzymać. Nasze kłótnie, nasze czyny, twoje czyny, wszystkie wyzwiska - ja przez nie cierpię. Nie mogę już tego znieść, za dużo... - wyszeptałam.
- Nie odchodź - wymamrotał.
- Pa, Justin - zamknęłam za sobą drzwi.
Pora zacząć nowe życie... Bez niego...
***
Weszłam na teren wielkiej posiadłości, zapukałam do frontowych drzwi i po chwili otworzył mi je starszy mężczyzna.
- Cześć, Ali ! - krzyknęła Cara, wyjawiając się zza faceta.
- Hej, Car - odparłam spokojniej niż ona.
- Carol ta dziewczyna, jest nową lokatorką tego domu - spojrzała na Carol'a.
- Oczywiście panienko Blue - odparł sucho.
- Wejdź - przyjaciółka pokazała mi ręką, abym weszła.
Weszłyśmy do wielkiego salonu, następnie dziewczyna pokazała mi całe piętro. Po kilku minutach byłyśmy na górze, gdzie Car pokazywała mi do kogo dany pokój należy. W końcu doszłyśmy do mojego pokoju, otworzyłam drzwi i od razu co rzuciło mi się w oczy, a raczej ktoś. Jay stał przed regałem i na najwyższą półkę kład moje zdjęcie wraz z nim i Cara'ą. Ucieszyłam się, że chłopak mieszka razem ze mną i Cara'ą.
- No to może jakiś film ? - spytała radośnie Cara.
- A chodzicie obejrzymy sobie horror'a - Jay ukazała swoje słodkie dołeczki.
- Okey - zaśmiałam się - Ale najpierw się rozpakuje - dokończyłam kładąc walizkę koło szafy.
- Dobra. Jak już wszystko ułożysz, zejdź na dół - Car mrugnęła do mnie i wyszła.
Kiwnęłam twierdząco głową, rozpięłam walizkę i zaczęłam układać rzeczy na półkach. Buty ułożyłam na najniższej półce, spodnie wyżej, a następnie na wolnej małej półce postawiłam kosmetyczkę. Po czym chwyciłam ostatnie bluzki, złożyłam je na pośredniej półce. Pochyliłam się by chwycić torbę, podniosłam ją do góry, w środku znajdowało się odwrócone zdjęcie. Wyjęłam je i od razu zamarłam. Na zdjęciu byłam ja, gdy leżę na kanapie, a za mną Justin próbujący zrobić mi psikusa. Oboje byliśmy tacy... Tacy szczęśliwi. Nie mogłam patrzeć na to zdjęcie, podeszłam w kąt pokoju i wyrzuciłam fotografię do kosza. Zeszłam na dół, usiadłam na kanapie, a Cara i Jay włączyli film.
*Justin's POV*
Szedłem nawalony w cztery dupy, środkiem ulicy. Nie obchodzi mnie nic, kompletnie nic. Miałem nadzieję, że Alicia jest w domu. Jednak i tak miałem wszystko w dupie, to co inni o mnie mówili, Alicia'ę. Po prostu miałem to w dupie. Rozumiecie ?! W d u p i e. Wszedłem do domu, rzucając buty w kąt. Wbiegłem do góry na piętro, wszedłem do swojego pokoju, miałem nadzieję, że znajdę tu Alicia'ę. Nie było jej. Wszedłem do łazienki, tam też pustka. Wstąpiłem do mojego biura i tu nic. Wreszcie poszedłem do jej pokoju, wszedłem, ale tu jej też nie było. postawiłem krok w stronę łóżka, po czym natychmiastowo spuściłem wzrok, gdyż usłyszałem ciche łamanie się szkła. Na podłodze leżało, zdjęcie moje i Alicii, które miało połamaną ramkę i potłuczone szkoło, a na szkle krew. Wkurwiłem się, podniosłem szybkim ruchem zdjęcie i spojrzałem na nie.
- Ta kurwa nie miała prawa uciekać ! - krzyknąłem rozwścieczony.
Zwróciłem wzrok na fotografię, po czym uniosłem wzrok i patrzyłem tępo w martwy punkt na ścianie, padając na kolana.
- Ta kurwa nie miała prawa - syknąłem do siebie.
- No to może jakiś film ? - spytała radośnie Cara.
- A chodzicie obejrzymy sobie horror'a - Jay ukazała swoje słodkie dołeczki.
- Okey - zaśmiałam się - Ale najpierw się rozpakuje - dokończyłam kładąc walizkę koło szafy.
- Dobra. Jak już wszystko ułożysz, zejdź na dół - Car mrugnęła do mnie i wyszła.
Kiwnęłam twierdząco głową, rozpięłam walizkę i zaczęłam układać rzeczy na półkach. Buty ułożyłam na najniższej półce, spodnie wyżej, a następnie na wolnej małej półce postawiłam kosmetyczkę. Po czym chwyciłam ostatnie bluzki, złożyłam je na pośredniej półce. Pochyliłam się by chwycić torbę, podniosłam ją do góry, w środku znajdowało się odwrócone zdjęcie. Wyjęłam je i od razu zamarłam. Na zdjęciu byłam ja, gdy leżę na kanapie, a za mną Justin próbujący zrobić mi psikusa. Oboje byliśmy tacy... Tacy szczęśliwi. Nie mogłam patrzeć na to zdjęcie, podeszłam w kąt pokoju i wyrzuciłam fotografię do kosza. Zeszłam na dół, usiadłam na kanapie, a Cara i Jay włączyli film.
*Justin's POV*
Szedłem nawalony w cztery dupy, środkiem ulicy. Nie obchodzi mnie nic, kompletnie nic. Miałem nadzieję, że Alicia jest w domu. Jednak i tak miałem wszystko w dupie, to co inni o mnie mówili, Alicia'ę. Po prostu miałem to w dupie. Rozumiecie ?! W d u p i e. Wszedłem do domu, rzucając buty w kąt. Wbiegłem do góry na piętro, wszedłem do swojego pokoju, miałem nadzieję, że znajdę tu Alicia'ę. Nie było jej. Wszedłem do łazienki, tam też pustka. Wstąpiłem do mojego biura i tu nic. Wreszcie poszedłem do jej pokoju, wszedłem, ale tu jej też nie było. postawiłem krok w stronę łóżka, po czym natychmiastowo spuściłem wzrok, gdyż usłyszałem ciche łamanie się szkła. Na podłodze leżało, zdjęcie moje i Alicii, które miało połamaną ramkę i potłuczone szkoło, a na szkle krew. Wkurwiłem się, podniosłem szybkim ruchem zdjęcie i spojrzałem na nie.
- Ta kurwa nie miała prawa uciekać ! - krzyknąłem rozwścieczony.
Zwróciłem wzrok na fotografię, po czym uniosłem wzrok i patrzyłem tępo w martwy punkt na ścianie, padając na kolana.
- Ta kurwa nie miała prawa - syknąłem do siebie.