czwartek, 26 września 2013

Seven: Or do you not think so far ahead?

  Wróciłem do domu, nie chciałem dalej na to patrzeć. Nie zniósł bym tego, nie wiem czemu. Może mi na niej zależy ? Może coś do niej czuję ? Nie wiem. Jak na razie mam to głęboko w dupie ! Zadzwoniłem do starego kumpla.
- Yo, Ryan masz czas ? - wyszczerzyłem się.
- Dla starego kumpla zawsze - zaśmiał się.
- Ta, wpadnij do mnie, jak najszybciej - oznajmiłem stanowczo.
- Spoko - potwierdził.
  Rozłączyłem i rzuciłem się na kanapę, włączając TV. Po pięciu minutach usłyszałem dzwonek. Wow ! Ryan, szybki jesteś ! Podszedłem do drzwi i otworzyłem je, jednak zamiast Ryan'a zastałem w nich Alicię. Lecz nie wyglądała jak zwykła Alicia, ta była blada, we krwi, z rozcięciem na wardze, gdy tylko spostrzegła moje oczy od razu jej wzrok spadł na buty. Weszłam, minęła mnie i wchodziła po schodach nic nie mówiąc. Podążyłem za nią, aż do jej pokoju lecz drzwi były zamknięte. Kurwa ! Co ona chce zrobić ?!
- Alicia ! Alicia otwórz te pieprzone drzwi ! - wykrzyknąłem.
  Po chwili drzwi były otwarte, a dziewczyna siedziała zapłakana przy łóżku z ostrym kawałkiem lustra w ręce. Podszedłem do niej, lecz dziewczyna natychmiastowo się odsunęła, podszedłem jeszcze bliżej i znów się odsunęła.Usiadłem , więc na przeciwko niej i wpatrywałem się w jej piękne ciało, nagle Alicia zwróciła swój wzrok na mnie i z powrotem spuściła. Co się dzieje z tą dziewczyną ? 
- Alicia ?
  Zwróciła swój wzrok na mnie.
- Co się stało ?
- On... - wstała - Nie chce o tym mówić - oznajmiła.
- Dobrze.
- Idę na taras - ledwo wyszła, zamykając drzwi.
  Nie odpowiedziałem. Wstałem i podszedłem do okna. Nagle poczułem się strasznie samotny. Miałem ochotę umrzeć. Co ten dupek jej zrobił ? Może ją zgwałcił ? Może jeszcze do tego pobił ? Z rozmyśleń wyrwał mnie dzwonek do drzwi. Ociężale wstałem i ruszyłem na dół, gdy szedłem minąłem taras na którym siedziała Alicia nucąc piękną piosenkę. Na moment stanąłem, by wsłuchać się w jej magiczny, spokojny, słodki głos. Wsłuchiwałem się w każde słowo, po chwili namysłu, zrozumiałem, że tą samą piosenkę nuciłem wraz z moją młodsza siostra, gdy rodzice się kłócili.
"(...) Czy nie wracasz do tak dawnych czasów ?
Bo ja myślę o tobie cały czas,

Oczywiście, 
Pamiętam jak mógłbym zapomnieć,
Jak się czułaś,
I pomimo, że byłaś moją pierwszą
Nowe uczucie,
Nigdy się nie zestarzeje, nie w mojej duszy,
Zatrzymam to na zawszę,
Będziemy podążać tą drogą,
Dopóki nie zmieni się z kolorowej na czarno- białą 

Czy nie wracasz do tak dawnych czasów ? 
Bo ja myślę o tobie cały czas (...)"
  Przy tej piosence zawsze się wzruszałem, moja mała kochana siostrzyczka. Avalanna. Kochałem, Kocham i Kochać ją będę, pomimo, że na fizycznie jej za mną nie ma, jest ze mną duchowo. Tak nie ma jej ze mną, umarła. Było tak: furia mojego ojca, moje popieprzone zachowanie, latający nóż i krzyk. Nie lubię o tym mówić, to wszystko przeze mnie, ale nie mogę tego zmienić. Z wsłuchiwania się w głos Alicii, wybudziło mnie silne i nachalne walenie do drzwi. Ruszyłem, leniwie się przeciągając, w stronę drzwi, gdy dotarłem, otworzyłem je i przetarłem twarz dłonią.
- Siema Bieber ! Nareszcie jesteś ! - wykrzyczał wesoło, klaszcząc w dłonie.
- Tak, tak  machnąłem ręką - Wchodź, ale ci--
- O proszę a kogo my tu mamy - zawołał, a na jego twarzy uformował się "banan".
  Na mojej twarzy wymalowało się zdezorientowanie, nagle odwróciłem się i spostrzegłem Alicię.
- Butler ?! - zdziwiona Alicia, podeszła bliżej - Co ty tu robisz ? 
- A nie widać odwiedzam kumpla a ty co tu robisz ? Bzykałaś się z nim - wskazał na mnie i uśmiechnął się.
  Oczywiście żartował, ale Alicia chyba wzięła to do siebie.
- Niee - wyjąkała i uciekła.
- Nie, Alicia ! Czekaj ! To był żart ! - krzyczał w swojej obronie.
- Wow, wow, wow ! Skąd znasz Alicię ?! - wytrzeszczyłem oczy.
- To było tal - westchnął - Ali była moja sąsiadką, kiedyś przyszła do mnie i prosiła o schronienie, więc dałem jej to schronienie. Z każdym dniem coraz bardziej się zaprzyjaźnialiśmy, aż nadszedł ten dzień gdzie... gdzie ojciec Alicii, zabił jej brata. Ona się załamała i gdzieś zniknęła. Ja przeprowadziłem się tu do Stratford i tak się stało. Dziś ujrzałem ją pierwszy raz od kilku lat - dokończył po czym pobiegł na górę, a ja za nim.
*Alicia's POV*
  I co znów masz zamiar się ciąć ? 
  Debilny głos, niech on zniknie.
Masz zamiar go skrzywdzić ?
  A skąd ten głos wie, że ja go krzywdzę.
 Przecież to widać. Zależy mu na tobie.
  Ugh... Kurwa ! Niech ten głos się zamknie.
Nie zaprzeczaj, tobie też na nim zależy. Uspokój się. Ryan żartował.
  Jaka ze mnie debilka. Jestem pierdoloną ciotą.
  Odłożyłam żyletkę, osunęłam się po szorstkiej ścianie i usiadłam na kafelkach tarasu. Przyciągnęłam kolana pod brodę i zaczęłam śpiewać, najbardziej ulubioną piosenkę moją i brata. Damien'a.
"Siedzę wieczorem ogarnięta moją ciszą ,
oni nie słyszą, a ja tak jak w transie. 
Te proste dźwięki mnie kołyszą, 
tak za mną w górę wiszą, 
wszystko jest takie łatwe i paradoksalne.


Zadowolona, niosę radość, dzisiaj wszędzie, 
znów się uśmiecham, 
wiem, że wszystko dobrze będzie. 
Zagubiona w tłumie, chcą odnaleźć się w tym pędzie, 
buduję swoje życie na miłości fundamencie...

(...) Oni słuchają lecz nie słyszą, między niebem, a ciszą, 
spotykamy siebie, 
oni patrzą lecz nie widzą, z Twojej radości szydzą, 
przychodzą kiedy są w potrzebie.... (...)"
  Zwyczajnie ta piosenka mnie uspokaja, ale dziś coś nie zadziałało. Coś we mnie pękło. Siedziałam coraz bardziej się skulona. 
- Jestem głupia, brzydka, ohydna, popierdolona. Nie zasługuję na życie - wymamrotałam do siebie.
- Wcale, że nie. Jesteś mądra, piękna, zabawna. I zasługujesz na to by żyć - poczułam ciepły oddech na karku.
  Natychmiastowo się odwróciłam i zamarłam...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Muzyka