- Yo, Ryan masz czas ? - wyszczerzyłem się.
- Dla starego kumpla zawsze - zaśmiał się.
- Ta, wpadnij do mnie, jak najszybciej - oznajmiłem stanowczo.
- Spoko - potwierdził.
Rozłączyłem i rzuciłem się na kanapę, włączając TV. Po pięciu minutach usłyszałem dzwonek. Wow ! Ryan, szybki jesteś ! Podszedłem do drzwi i otworzyłem je, jednak zamiast Ryan'a zastałem w nich Alicię. Lecz nie wyglądała jak zwykła Alicia, ta była blada, we krwi, z rozcięciem na wardze, gdy tylko spostrzegła moje oczy od razu jej wzrok spadł na buty. Weszłam, minęła mnie i wchodziła po schodach nic nie mówiąc. Podążyłem za nią, aż do jej pokoju lecz drzwi były zamknięte. Kurwa ! Co ona chce zrobić ?!
- Alicia ! Alicia otwórz te pieprzone drzwi ! - wykrzyknąłem.
Po chwili drzwi były otwarte, a dziewczyna siedziała zapłakana przy łóżku z ostrym kawałkiem lustra w ręce. Podszedłem do niej, lecz dziewczyna natychmiastowo się odsunęła, podszedłem jeszcze bliżej i znów się odsunęła.Usiadłem , więc na przeciwko niej i wpatrywałem się w jej piękne ciało, nagle Alicia zwróciła swój wzrok na mnie i z powrotem spuściła. Co się dzieje z tą dziewczyną ?
- Alicia ?
Zwróciła swój wzrok na mnie.
- Co się stało ?
- On... - wstała - Nie chce o tym mówić - oznajmiła.
- Dobrze.
- Idę na taras - ledwo wyszła, zamykając drzwi.
Nie odpowiedziałem. Wstałem i podszedłem do okna. Nagle poczułem się strasznie samotny. Miałem ochotę umrzeć. Co ten dupek jej zrobił ? Może ją zgwałcił ? Może jeszcze do tego pobił ? Z rozmyśleń wyrwał mnie dzwonek do drzwi. Ociężale wstałem i ruszyłem na dół, gdy szedłem minąłem taras na którym siedziała Alicia nucąc piękną piosenkę. Na moment stanąłem, by wsłuchać się w jej magiczny, spokojny, słodki głos. Wsłuchiwałem się w każde słowo, po chwili namysłu, zrozumiałem, że tą samą piosenkę nuciłem wraz z moją młodsza siostra, gdy rodzice się kłócili.
"(...) Czy nie wracasz do tak dawnych czasów ?
Bo ja myślę o tobie cały czas,
Oczywiście,
Pamiętam jak mógłbym zapomnieć,
Jak się czułaś,
I pomimo, że byłaś moją pierwszą
Nowe uczucie,
Nigdy się nie zestarzeje, nie w mojej duszy,
Zatrzymam to na zawszę,
Będziemy podążać tą drogą,
Dopóki nie zmieni się z kolorowej na czarno- białą
Czy nie wracasz do tak dawnych czasów ?
Bo ja myślę o tobie cały czas (...)"
Przy tej piosence zawsze się wzruszałem, moja mała kochana siostrzyczka. Avalanna. Kochałem, Kocham i Kochać ją będę, pomimo, że na fizycznie jej za mną nie ma, jest ze mną duchowo. Tak nie ma jej ze mną, umarła. Było tak: furia mojego ojca, moje popieprzone zachowanie, latający nóż i krzyk. Nie lubię o tym mówić, to wszystko przeze mnie, ale nie mogę tego zmienić. Z wsłuchiwania się w głos Alicii, wybudziło mnie silne i nachalne walenie do drzwi. Ruszyłem, leniwie się przeciągając, w stronę drzwi, gdy dotarłem, otworzyłem je i przetarłem twarz dłonią.
- Siema Bieber ! Nareszcie jesteś ! - wykrzyczał wesoło, klaszcząc w dłonie.
- Tak, tak machnąłem ręką - Wchodź, ale ci--
- O proszę a kogo my tu mamy - zawołał, a na jego twarzy uformował się "banan".
Na mojej twarzy wymalowało się zdezorientowanie, nagle odwróciłem się i spostrzegłem Alicię.
- Butler ?! - zdziwiona Alicia, podeszła bliżej - Co ty tu robisz ?
- A nie widać odwiedzam kumpla a ty co tu robisz ? Bzykałaś się z nim - wskazał na mnie i uśmiechnął się.
Oczywiście żartował, ale Alicia chyba wzięła to do siebie.
- Niee - wyjąkała i uciekła.
- Nie, Alicia ! Czekaj ! To był żart ! - krzyczał w swojej obronie.
- Wow, wow, wow ! Skąd znasz Alicię ?! - wytrzeszczyłem oczy.
- To było tal - westchnął - Ali była moja sąsiadką, kiedyś przyszła do mnie i prosiła o schronienie, więc dałem jej to schronienie. Z każdym dniem coraz bardziej się zaprzyjaźnialiśmy, aż nadszedł ten dzień gdzie... gdzie ojciec Alicii, zabił jej brata. Ona się załamała i gdzieś zniknęła. Ja przeprowadziłem się tu do Stratford i tak się stało. Dziś ujrzałem ją pierwszy raz od kilku lat - dokończył po czym pobiegł na górę, a ja za nim.
*Alicia's POV*
I co znów masz zamiar się ciąć ?Debilny głos, niech on zniknie.
Masz zamiar go skrzywdzić ?A skąd ten głos wie, że ja go krzywdzę.
Przecież to widać. Zależy mu na tobie.Ugh... Kurwa ! Niech ten głos się zamknie.
Nie zaprzeczaj, tobie też na nim zależy. Uspokój się. Ryan żartował.Jaka ze mnie debilka. Jestem pierdoloną ciotą.
Odłożyłam żyletkę, osunęłam się po szorstkiej ścianie i usiadłam na kafelkach tarasu. Przyciągnęłam kolana pod brodę i zaczęłam śpiewać, najbardziej ulubioną piosenkę moją i brata. Damien'a.
"Siedzę wieczorem ogarnięta moją ciszą ,
oni nie słyszą, a ja tak jak w transie.
Te proste dźwięki mnie kołyszą,
tak za mną w górę wiszą,
wszystko jest takie łatwe i paradoksalne.
Zadowolona, niosę radość, dzisiaj wszędzie,
znów się uśmiecham,
wiem, że wszystko dobrze będzie.
Zagubiona w tłumie, chcą odnaleźć się w tym pędzie,
buduję swoje życie na miłości fundamencie...
(...) Oni słuchają lecz nie słyszą, między niebem, a ciszą,
spotykamy siebie,
oni patrzą lecz nie widzą, z Twojej radości szydzą,
przychodzą kiedy są w potrzebie.... (...)"
Zwyczajnie ta piosenka mnie uspokaja, ale dziś coś nie zadziałało. Coś we mnie pękło. Siedziałam coraz bardziej się skulona.
- Jestem głupia, brzydka, ohydna, popierdolona. Nie zasługuję na życie - wymamrotałam do siebie.
- Wcale, że nie. Jesteś mądra, piękna, zabawna. I zasługujesz na to by żyć - poczułam ciepły oddech na karku.
Natychmiastowo się odwróciłam i zamarłam...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz